Karabin i Kafka – relacja ze spotkania z Etgarem Keretem podczas festiwalu Literacki Sopot (20 sierpnia 2016)

W sobotni wieczór sopockie molo miało poważną konkurencję w postaci Państwowej Galerii Sztuki, którą szczelnie wypełnił tłum wielbicieli izraelskiego i (od niedawna) polskiego pisarza: Etgara Kereta.

Spotkanie, które poprowadził Paweł Smoleński odbyło się w dniu urodzin gościa, który przyznał, że do tej pory zawsze najchętniej spędzał je w swoim domu, ale tym razem uznał, że powinien świętować je  właśnie w Polsce. Od kilku miesięcy jest bowiem posiadaczem polskiego obywatelstwa co – jak przyznał na początku – jest dla niego rodzajem domknięcia historii rodzinnej. Jego matka jako dziecko trafiła do sierocińca i wraz z innymi podopiecznymi tuż po wojnie została przeniesiona do Palestyny. Wyjazd nie był więc wynikiem jej własnej decyzji, ale niespodziewanym przerwaniem i pozostał – jak ujął to Keret – „nieskończoną sprawą”, którą on mógł teraz doprowadzić do końca przez swój symboliczny powrót do Polski. Zdradził też, że to rozerwanie między dwoma krajami zupełnie mu nie przeszkadza, bo dobrze czuje się z pojęciem „migracja”.

Wbrew oczekiwaniom wielu przybyłych, spotkanie nie było tylko serią zabawnych, absurdalnych anegdot, z jakich słyną opowiadania Kereta. Wręcz przeciwnie: pytania kierowane przez prowadzącego i widownię dotyczyły często skomplikowanych kwestii politycznych i konfliktów zbrojnych. Porównując Polskę i Izrael, pisarz opowiadał o tym, w jaki sposób władze potrafią wykorzystać strach w społeczeństwach i budzić wzajemną nienawiść. Ofiarą tych działań padają też zazwyczaj intelektualiści, którzy – tak jak Keret – sprzeciwiają się populistycznym hasłom pogłębiającym niechęć i uprzedzenia. Zwrócił też uwagę na niebezpieczeństwo przyjęcia roli ofiary, które oznacza bierne oczekiwanie na pomoc z zewnątrz oraz rodzi często poczucie wyłącznego prawa do cierpienia. Jednak nawet odpowiedzi dotyczące „poważnych” tematów, nie pozbawione były lekkości i dowcipu. Keret nawiązywał w nich do popkultury („u nas wojny libańskie numeruje się: 1, 2  –  tak jak części filmów o Supermanie”), zaskakiwał pointami i opowiadał o roli humoru, który według niego pozwala przekazać prawdę i to co autentyczne, a pisarza stosującego go porównał do iluzjonisty, który pokazując widowni jedną rękę, drugą robi w tym czasie swój trick.

Padły też oczywiście pytania o sam warsztat pisarski i inspiracje literackie. Paweł Smoleński chciał wiedzieć, czy Etgar Keret napisze kiedyś powieść (odpowiedź wymijająca: „moje opowiadania są takie krótkie zupełnie niechcący”), a publiczność jacy pisarze go inspirują. Opowiedział wtedy historię o czasach służby wojskowej, kiedy w ramach nagany często zatrzymywany był w jednostce. Podczas gdy wszyscy inni rozjeżdżali się na święta do domów, on zostawał z karabinem i książkami. Najchętniej czytał wtedy Franza Kafkę.

Jak sam przyznaje, jego teksty mają swoje źródło w otaczającej go rzeczywistości. Na pytanie, czy Polska i Polacy go inspirują i czy zachowania podpatrzone na sopockim „Monciaku” trafią kiedyś do któregoś opowiadania, odpowiedział, że wielu jego  polskich znajomych już się tam znalazło. Każdy z nich jednak przeszedł cały proces literackiej metamorfozy: zmiany imienia, wieku, miejsca zamieszkania. No, i rzecz jasna został przefiltrowany przez wyobraźnię pisarza, która często (i na szczęście) „przychodzi, kiedy rzeczywistość już nie wystarcza”.

m.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: